Mur

20 września 2013 at 19:07 (Bez kategorii)

pewnego razu, gdy szłam spacerem przez życie, natknęłam się na…mur.Prosty. Ceglany. Choć wydawał się być nowy, miał ubytki…bardzo wiele…jakby był już bardzo stary. Jedne były większe, inne mniejsze. Kilka jak dla myszki…czasem jak dla słonia. zamiast myszek jednak patrzyły na mnie oczy…straszne oczy. Skuliłam się…one…śmiały się ze mnie…były złe. Rozradowane…i złe. Przyspieszyłam kroku. Obrzucały mnie spojrzeniem tamującym oddech. przystanęłam. Przez mur sięgały mnie ramiona, chciwie zaciskając palce na połach mego płaszcza. Ciągnęły…rozdarły go w strzępy. Upadłam. Przez ostatnią lukę wystawały ręce. W jednej z nich obficie krwawiło serce. Zmroziło mnie. Ty, co serce masz na dłoni…Druga od pary podawała mi…cegłę. Czuły głos rozsądku dobiegł moich uszu- „od czegoś musisz zacząć budować”…Image

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: